Hej kochani nominowano mnie do Lba.
1. Od jakiego czasu masz bloga?
Bloga jakoś od wakacji.
2. Co cię skłoniło do prowadzenia bloga?
Moje koleżanki, na początku pisałam sobie w zeszycie, a potem jakoś tak wyszło.
3. Piszesz tylko Fantasy?
Nie piszę różne opowiadania, nietylko fantasy.
4. Kiedy, co jaki czas piszesz, masz jakiś czas wybrany na to?
Piszę wtedy kiedy mam wenę.
5. Masz takie momety kiedy masz ochotę napisać np. W jakimś miejscu?
Tak, i to bardzo często.
6. Jakie są twoje ulubione filmy?
Mam dwa takie najbardziej ulubione.
- Wiecznie żywy
- Notatnik śmierci
Oby dwa polecam z całego serca.
7. Jakiej muzyki słuchasz?
Bardzo wielu rodzajów.
8. Ostatnia przeczytaną książka?
Akademia wampirów
9. Masz rodzeństwo?
Tak.
10. Kiedy znów napiszesz?
Już niedługo.
niedziela, 3 stycznia 2016
Hej hej
środa, 9 grudnia 2015
poniedziałek, 9 listopada 2015
hej hej 5 cz
Hej hej sorry że tak długo niepisałam , sorry za błędy ort ale zdarzają się każdemu.
(...) leżałam na tej kanapie.
- Co się stało - powiedziałam podnosząc się z tej kanapy.
- Erni przeszedł na strone cieni, na strone Moro. Moro mu obiecała że jak cię przyniesie to dostanie nagrode. Teraz jest zamknięty w piwnicy. - powiedział Odd.
- Od kiedy jest po stronie Moro - zapytalam.
- Od dawna - powiedział Odd.
Chris siedział i się nic nieodzywał.
Trzy dni później
Zbliżała się gwiazdka. Jest 15 Grudnia.
Siedziałam z Talią w tej okropnej sali uczyła mnie robić wir wodny.
Kręcisz palcem i robisz taki żwirów którym ty jesteś wygląda jakby się latał.
- Talia a dużo osób wyjeżdża na święta?-zapytałam.
- Nie raczej nie , wiele osób niema rodziców,ani innej rodziny - odparła
- A ty , znaczy wy wyjeżdżacie - zapytałam , a Talia posmutniała.
- Nie, naszą rodzine wykończyła Moro, zabiła ich na naszych oczach. - powiedziała że łzami.
Postanowiłam zmienić temat zanim zacznie płakać.
- Jak się dowiedziałaś że jesteś wilkiem - zapytalam.
- Od urodzenia wiedziałam, każdy wilk który ma w rodzinie wilka jest nim od dziecka, tylko nie każdy o tym wie.
Gorsze jest bycie wilkiem przez ugryzienie. Ale tego nie będę ci mówić musimy wziąć się za robotę! -- powiedział, bardzo lubiłam Talie była miła i rozmowna.
Godzine później poszłam się przejść, doszedł do mnie Chris.
- Co tam - zapytał.
- Nic takiego, czy zawsze musi ktoś że mną być- powiedziałam to dlatego że zanim doszedł Chris szedł że mną Jack.
- Mhm. - otworzył puszkę pepsi kiedy to mówił.
- Wyjeżdżam na święta do rodziców- powiedzilam.
- Chcesz łyka - zapytał się mnie podsuwając mi pod nos pepsi.
- Czy ty mnie słuchasz? - zapytałam.
- Jasne że tak , jakbym cię niesłuchał to bym ci nie odpowiedział . - odparł obojętnie. Teraz zrozumiałam dlaczego tak zareagował przypomniała mi się rozmowa z Talią.
- Lubisz święta- zapytałam.
- Nie. Jakoś nieprzepadam- odparł.
- Skoro tu mnie pilnujecie, to kto będzie mnie pilnował u rodziców- zapytałam.
- Ja i Talia, musisz nas przedstawić jako niewiem przyjaciół, czy coś- odparł, popiając pepsi.
- Masz jeszcze?- zapytałam,zachciało mi się pić, wyją kolejną pepsi.
- Skąd wy to wszystko macie, to całe jedzenie?- zapytałam.
- Chodzimy raz w tygodniu na zakupy- odparł.
- A kase, skąd macie kase? - zadałam kolejne pytanie, naprawdę zaczęło mnie to bardzo ciekawić.
- Mamy swoje sposoby.
Chodziliśmy tak sobie przez 10 minut, śmiejąc się rozmawiając.
- A może poćwiczyć? - zapytał.
- Jasne, już nieżyjesz - zaśmiałam się.
Pierwsza uderzyłam odgrodziłam go ogniem, zrobiłam takie kółko ogniste wokół niego.
- No bardzo mądre- powiedział.
Ale niemusiałam długo czekać na jego ruch. Nagle coś wyrosło spod ziemi i mnie przykuło, do ziemi.
Niewiedziałam co zrobić, po chwili podszedł Chris.
- Poddajesz się? -zapytał uśmiechając się łobuzersko.
- Chciałbyś - odparłam.
Ponieważ stał nademną z całej siły wydmuchałam powietrze z płuc , a on odleciał.
Jakoś się uwolniłam z uścisku tych rośli.
Leżał na ziemi nieprzytomny przynajmniej tak mi się zdawało.
Gdy podeszłam podrzucił mnie do góry siła wody.
Gdy wracałam na ziemnie złapał mnie Chris.
Przytuliłam się do niego.
- Hej Endżi co ci jest?- zapytał Chris trochę zmartwiony.
- Kiedy mnie podrzuciłeś do góry przypomniało mi się jak tu trafiłam, że mi się śniłeś - powiedziałam powoli.
- Zadałaś mi pytanie czy zawsze ktoś musi z tobą być? Tak musi ponieważ gdy twoja babcia umrze będziesz nami rządzić jesteś jak księżniczka. A my jesteśmy tylko twojmi strażnikami - powiedział. Jestem jak księżniczka, niewiedziałam że mam po babci nimi rządzić.
- Niejesteście tylko strażnikami, jesteście przyjaciółmi,jak rodzina.- powiedziałam. A Chris wyją pepsi w puszcze.
- Ile ty tego nosisz?- zapytałam zdziwiona. Ile on tego ma.
- Ostatnia- odparł i buchneliśmy śmiechem.
Wróciłyśmy na obiad.
*
,, 20 Grudnia "
Dni mineły mi spokojnie, pożegnałam się z babcią.
Ja i Talia byłyśmy gotowe do drogi, stałyśmy przed domem czekając aż Chris podjedzie pod dom autem.
Chris podjechał i ruszyliśmy w drogę.
Po drodze rozmawialiśmy o świętych, magi itp.
Wieczorem podjechaliśmy pod domek rodziców.
-To co idziemy?!- zapytałam.
Zapukałam do drzwi, otworzyła mama.
- Mamo - powiedziałam i ją mocno przytuliłam.
- Kto to - powiedział ojciec dochodząc do drzwi.
- O Endżi - powiedział tata.
Weszliśmy do salonu mama była tak samo zdziwiona jak ojciec na widok Chrisa i Tali.
- Mamo tato to Chris i Talia, moi przyjaciele. - powiedziałam.
Po kolacji mama i tatą chyba polubi Talie.
- No to pewnie jesteście zmęczeni, Talio będziesz spała z Endżi a ty Christianie w pokoju gościnnym. - powiedziała mama.
Mama zawsze była bardzo miła wiedziała zawsze jak się zachować i co powiedzieć.
Poszliśmy do pokoi.
Godzine później poszłyśmy spać z Talią.
*
Rano wstaliśmy o 7.21
Poszliśmy zjeść śniadanie, a potem poszłam ich oprowadzić po okolicy.
*
Wieczorem przyszliśmy.
- Hej macie ochotę zrobić pierniczki i kilka ciast -.zapytała mama, wiedziała że jej nieodmówie uwielbiam pracę w kuchni,zawsze uwielbiałam robić sosy jak miałam 13 lat,mówiłam mamie tak
,, Dobry sos na miare drobnego kucharza " czy jakoś tak.
- Jasne, lubicie robić ciasta prawda? - Zapytałam.
- Bardzo- powiedziała Talia.
Po 3 godzinach zrobiliśmy pyszne pierniki i kilka ciast, podczas robienia mama włączyła muzke i tanczyliśmy , obrzucaliśmy się mąką.
*
* 24 Grudnia *
Wieczór, moi rodzice są tradycyjni więc czekaliśmy na pierwszą gwiazdkę.
Gdy się pojawiła dzieliliśmy się opłatkiem i składaliśmy sobie życzenia.
Dawaliśmy sobie prezenty, nawet Talia i Chris mieli prezenty dla moich rodziców.
- Wszystkiego najlepszego...księżniczko - powiedział Chris dając mi łanczuszek w kształcie serca był srebny, ja też miałam dla niego prezent. Była koszulka z podpisem jego ulubionego piłkarza.
Następnego dnia musieliśmy wracać do swojej ,, siedziby ".
Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w drogę.
Dojechaliśny pod sklep Chris wysiadł i powiedził żebyśmy poczekały chwilę, gdy wyszedł miał torbę wypchaną czymś.
- Mam pepsi chce ktoś? ,mam marsy i chipsy i czekoladę- powiedział wsiadając do auta. Był trochę umięśniony, miał blond włosy były tak przystojny.
- Jesteś uzależniony- powiedziałam biorąc od niego pepsi i marsa.
- Niektórzy tak mają, jedni wolą pepsi a drudzy wolą latać- powiedział dobrze wiem co miał na myśli, sytuacja gdzie mnie wyrzucił w powietrze, złapał mnie gdy leciałam z powrotem, on jest idealny.
Razem buchneliśmy śmiechem.
- Przepraszam że przerywam tę miłą konwersacje ja niejstem w Temacie- powiedziała oburzona Talia.
- Niemusisz być siostrzyczko- wiadome powiedział Chris.
Po drodze do domu poprosiłam Chrisa żeby zatrzymał się na chwilę na jakiejś polanie. Było tak fajnie Talia puściła muzykę z auta i zaczeliśmy sobie tanczyć.
- Zaraz musimy ruszać - powiedział Chris.
Złapałam go za rękę i zaczeliśmy tanczyć.
-Ruszamy - powiedział
- Nie, nietak prędko zabawa dopiero się zaczyna. - powiedziała Moro.
- Czego ty chcesz?- zapytałam.
- Nieudawaj, dobrze wiesz ze chcę twojej mocy - powiedziała podchodząc coraz bliżej.
- Odsuń się!- powiedział Chris.
- Skarbie ciebie niechcę, tylko Endżi, no chyba że chcesz przedłużyć zabawe i ciebie też mam zabić, jak twoją matke, i ojca..- powiedział Moro dotkneł czułego punktu.
- Ognista kula- wykrzykną Chris.
Rzucił nią w Moro, na nasze nieszczęście nieoberwał nawet ją niedrasneł.
- Co ale jak to ty przecież niemasz... Ty niemasz żywiołu ognia!- wykrzykneła Moro. A ja traciłam wzrok, wszystko takie zamazane, ziemia się rozsuwa, tracę grunt pod nogami, nagle upadłam na ziemie.
*
* O krok od śmierci *
Obudziłam się w swoim pokoju, Chris spał na fotelu.
- Chris...Chris - powiedziałam tak cicho że sama ledwo się słyszałam.
- Chris
Nagle otworzył oczy i podbiegł do mnie, nadal mam trochę zamazany obraz.
- Co się... Się stało?- zapytałam.
- Odpoczni później porozmawiamy - powiedział, a ja niemiałam siły się z nim spierać.
Poszłam spać.
*
Obudziłam się znów już w lepszym stanie.
Przy mnie znów był Chris.
-Co się stało - zapytałam.
- Oddałaś mi trochę mocy ognia. Nikt niewie jak to zrobiłaś , jeszcze nikt nigdy tego nieumiał zrobić, a co najepsze że ty masz całą swoją moc. Nasi koledzy stwierdzili że masz nieograniczoną moc, jeśli to jest prawda to będzie niedobrze a zarazem dobrze.
Moro będzie chciała twoją moc stanie się nieśmiertelna , jeśli jej moc połączy się z twoją. Przekazując mi moc byłaś o krok od śmierci. - powiedział, a ja byłam szczęśliwa że oddałam moc, skoro jemu oddałam to mogę oddać każdemu.
-Endżi twoja babcia!- krzykneła wbiegająca do pokoju.
- Co z nią?- zapytałam zmartwiona.
- Źle - powiedziała że łzami w oczach.
Sorry że tylko tyle, mam nadzieję że się podoba.
(...) leżałam na tej kanapie.
- Co się stało - powiedziałam podnosząc się z tej kanapy.
- Erni przeszedł na strone cieni, na strone Moro. Moro mu obiecała że jak cię przyniesie to dostanie nagrode. Teraz jest zamknięty w piwnicy. - powiedział Odd.
- Od kiedy jest po stronie Moro - zapytalam.
- Od dawna - powiedział Odd.
Chris siedział i się nic nieodzywał.
Trzy dni później
Zbliżała się gwiazdka. Jest 15 Grudnia.
Siedziałam z Talią w tej okropnej sali uczyła mnie robić wir wodny.
Kręcisz palcem i robisz taki żwirów którym ty jesteś wygląda jakby się latał.
- Talia a dużo osób wyjeżdża na święta?-zapytałam.
- Nie raczej nie , wiele osób niema rodziców,ani innej rodziny - odparła
- A ty , znaczy wy wyjeżdżacie - zapytałam , a Talia posmutniała.
- Nie, naszą rodzine wykończyła Moro, zabiła ich na naszych oczach. - powiedziała że łzami.
Postanowiłam zmienić temat zanim zacznie płakać.
- Jak się dowiedziałaś że jesteś wilkiem - zapytalam.
- Od urodzenia wiedziałam, każdy wilk który ma w rodzinie wilka jest nim od dziecka, tylko nie każdy o tym wie.
Gorsze jest bycie wilkiem przez ugryzienie. Ale tego nie będę ci mówić musimy wziąć się za robotę! -- powiedział, bardzo lubiłam Talie była miła i rozmowna.
Godzine później poszłam się przejść, doszedł do mnie Chris.
- Co tam - zapytał.
- Nic takiego, czy zawsze musi ktoś że mną być- powiedziałam to dlatego że zanim doszedł Chris szedł że mną Jack.
- Mhm. - otworzył puszkę pepsi kiedy to mówił.
- Wyjeżdżam na święta do rodziców- powiedzilam.
- Chcesz łyka - zapytał się mnie podsuwając mi pod nos pepsi.
- Czy ty mnie słuchasz? - zapytałam.
- Jasne że tak , jakbym cię niesłuchał to bym ci nie odpowiedział . - odparł obojętnie. Teraz zrozumiałam dlaczego tak zareagował przypomniała mi się rozmowa z Talią.
- Lubisz święta- zapytałam.
- Nie. Jakoś nieprzepadam- odparł.
- Skoro tu mnie pilnujecie, to kto będzie mnie pilnował u rodziców- zapytałam.
- Ja i Talia, musisz nas przedstawić jako niewiem przyjaciół, czy coś- odparł, popiając pepsi.
- Masz jeszcze?- zapytałam,zachciało mi się pić, wyją kolejną pepsi.
- Skąd wy to wszystko macie, to całe jedzenie?- zapytałam.
- Chodzimy raz w tygodniu na zakupy- odparł.
- A kase, skąd macie kase? - zadałam kolejne pytanie, naprawdę zaczęło mnie to bardzo ciekawić.
- Mamy swoje sposoby.
Chodziliśmy tak sobie przez 10 minut, śmiejąc się rozmawiając.
- A może poćwiczyć? - zapytał.
- Jasne, już nieżyjesz - zaśmiałam się.
Pierwsza uderzyłam odgrodziłam go ogniem, zrobiłam takie kółko ogniste wokół niego.
- No bardzo mądre- powiedział.
Ale niemusiałam długo czekać na jego ruch. Nagle coś wyrosło spod ziemi i mnie przykuło, do ziemi.
Niewiedziałam co zrobić, po chwili podszedł Chris.
- Poddajesz się? -zapytał uśmiechając się łobuzersko.
- Chciałbyś - odparłam.
Ponieważ stał nademną z całej siły wydmuchałam powietrze z płuc , a on odleciał.
Jakoś się uwolniłam z uścisku tych rośli.
Leżał na ziemi nieprzytomny przynajmniej tak mi się zdawało.
Gdy podeszłam podrzucił mnie do góry siła wody.
Gdy wracałam na ziemnie złapał mnie Chris.
Przytuliłam się do niego.
- Hej Endżi co ci jest?- zapytał Chris trochę zmartwiony.
- Kiedy mnie podrzuciłeś do góry przypomniało mi się jak tu trafiłam, że mi się śniłeś - powiedziałam powoli.
- Zadałaś mi pytanie czy zawsze ktoś musi z tobą być? Tak musi ponieważ gdy twoja babcia umrze będziesz nami rządzić jesteś jak księżniczka. A my jesteśmy tylko twojmi strażnikami - powiedział. Jestem jak księżniczka, niewiedziałam że mam po babci nimi rządzić.
- Niejesteście tylko strażnikami, jesteście przyjaciółmi,jak rodzina.- powiedziałam. A Chris wyją pepsi w puszcze.
- Ile ty tego nosisz?- zapytałam zdziwiona. Ile on tego ma.
- Ostatnia- odparł i buchneliśmy śmiechem.
Wróciłyśmy na obiad.
*
,, 20 Grudnia "
Dni mineły mi spokojnie, pożegnałam się z babcią.
Ja i Talia byłyśmy gotowe do drogi, stałyśmy przed domem czekając aż Chris podjedzie pod dom autem.
Chris podjechał i ruszyliśmy w drogę.
Po drodze rozmawialiśmy o świętych, magi itp.
Wieczorem podjechaliśmy pod domek rodziców.
-To co idziemy?!- zapytałam.
Zapukałam do drzwi, otworzyła mama.
- Mamo - powiedziałam i ją mocno przytuliłam.
- Kto to - powiedział ojciec dochodząc do drzwi.
- O Endżi - powiedział tata.
Weszliśmy do salonu mama była tak samo zdziwiona jak ojciec na widok Chrisa i Tali.
- Mamo tato to Chris i Talia, moi przyjaciele. - powiedziałam.
Po kolacji mama i tatą chyba polubi Talie.
- No to pewnie jesteście zmęczeni, Talio będziesz spała z Endżi a ty Christianie w pokoju gościnnym. - powiedziała mama.
Mama zawsze była bardzo miła wiedziała zawsze jak się zachować i co powiedzieć.
Poszliśmy do pokoi.
Godzine później poszłyśmy spać z Talią.
*
Rano wstaliśmy o 7.21
Poszliśmy zjeść śniadanie, a potem poszłam ich oprowadzić po okolicy.
*
Wieczorem przyszliśmy.
- Hej macie ochotę zrobić pierniczki i kilka ciast -.zapytała mama, wiedziała że jej nieodmówie uwielbiam pracę w kuchni,zawsze uwielbiałam robić sosy jak miałam 13 lat,mówiłam mamie tak
,, Dobry sos na miare drobnego kucharza " czy jakoś tak.
- Jasne, lubicie robić ciasta prawda? - Zapytałam.
- Bardzo- powiedziała Talia.
Po 3 godzinach zrobiliśmy pyszne pierniki i kilka ciast, podczas robienia mama włączyła muzke i tanczyliśmy , obrzucaliśmy się mąką.
*
* 24 Grudnia *
Wieczór, moi rodzice są tradycyjni więc czekaliśmy na pierwszą gwiazdkę.
Gdy się pojawiła dzieliliśmy się opłatkiem i składaliśmy sobie życzenia.
Dawaliśmy sobie prezenty, nawet Talia i Chris mieli prezenty dla moich rodziców.
- Wszystkiego najlepszego...księżniczko - powiedział Chris dając mi łanczuszek w kształcie serca był srebny, ja też miałam dla niego prezent. Była koszulka z podpisem jego ulubionego piłkarza.
Następnego dnia musieliśmy wracać do swojej ,, siedziby ".
Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w drogę.
Dojechaliśny pod sklep Chris wysiadł i powiedził żebyśmy poczekały chwilę, gdy wyszedł miał torbę wypchaną czymś.
- Mam pepsi chce ktoś? ,mam marsy i chipsy i czekoladę- powiedział wsiadając do auta. Był trochę umięśniony, miał blond włosy były tak przystojny.
- Jesteś uzależniony- powiedziałam biorąc od niego pepsi i marsa.
- Niektórzy tak mają, jedni wolą pepsi a drudzy wolą latać- powiedział dobrze wiem co miał na myśli, sytuacja gdzie mnie wyrzucił w powietrze, złapał mnie gdy leciałam z powrotem, on jest idealny.
Razem buchneliśmy śmiechem.
- Przepraszam że przerywam tę miłą konwersacje ja niejstem w Temacie- powiedziała oburzona Talia.
- Niemusisz być siostrzyczko- wiadome powiedział Chris.
Po drodze do domu poprosiłam Chrisa żeby zatrzymał się na chwilę na jakiejś polanie. Było tak fajnie Talia puściła muzykę z auta i zaczeliśmy sobie tanczyć.
- Zaraz musimy ruszać - powiedział Chris.
Złapałam go za rękę i zaczeliśmy tanczyć.
-Ruszamy - powiedział
- Nie, nietak prędko zabawa dopiero się zaczyna. - powiedziała Moro.
- Czego ty chcesz?- zapytałam.
- Nieudawaj, dobrze wiesz ze chcę twojej mocy - powiedziała podchodząc coraz bliżej.
- Odsuń się!- powiedział Chris.
- Skarbie ciebie niechcę, tylko Endżi, no chyba że chcesz przedłużyć zabawe i ciebie też mam zabić, jak twoją matke, i ojca..- powiedział Moro dotkneł czułego punktu.
- Ognista kula- wykrzykną Chris.
Rzucił nią w Moro, na nasze nieszczęście nieoberwał nawet ją niedrasneł.
- Co ale jak to ty przecież niemasz... Ty niemasz żywiołu ognia!- wykrzykneła Moro. A ja traciłam wzrok, wszystko takie zamazane, ziemia się rozsuwa, tracę grunt pod nogami, nagle upadłam na ziemie.
*
* O krok od śmierci *
Obudziłam się w swoim pokoju, Chris spał na fotelu.
- Chris...Chris - powiedziałam tak cicho że sama ledwo się słyszałam.
- Chris
Nagle otworzył oczy i podbiegł do mnie, nadal mam trochę zamazany obraz.
- Co się... Się stało?- zapytałam.
- Odpoczni później porozmawiamy - powiedział, a ja niemiałam siły się z nim spierać.
Poszłam spać.
*
Obudziłam się znów już w lepszym stanie.
Przy mnie znów był Chris.
-Co się stało - zapytałam.
- Oddałaś mi trochę mocy ognia. Nikt niewie jak to zrobiłaś , jeszcze nikt nigdy tego nieumiał zrobić, a co najepsze że ty masz całą swoją moc. Nasi koledzy stwierdzili że masz nieograniczoną moc, jeśli to jest prawda to będzie niedobrze a zarazem dobrze.
Moro będzie chciała twoją moc stanie się nieśmiertelna , jeśli jej moc połączy się z twoją. Przekazując mi moc byłaś o krok od śmierci. - powiedział, a ja byłam szczęśliwa że oddałam moc, skoro jemu oddałam to mogę oddać każdemu.
-Endżi twoja babcia!- krzykneła wbiegająca do pokoju.
- Co z nią?- zapytałam zmartwiona.
- Źle - powiedziała że łzami w oczach.
Sorry że tylko tyle, mam nadzieję że się podoba.
poniedziałek, 26 października 2015
hej hej 4 cz
Hej kochani kontynuuje podoba wam się?. Komentujcie.
(...) Stałam tam chwilę bez ruchu , podczas gdy on wyją z kieszeni pudełeczko.
- Endzi ten sam naszyjnik miała twoja babcia i jeszcze przed nią. Teraz nadeszła twoja kolej abyś dostała co twoje. - mówił Chris , zakładając mi naszyjnik , miał kształt serca , góra i dół była czerwona a w środku było widać pomarańczowe.
- Dziękuję, a co on mi ma dać? -zapytałam.
- To co masz w sercu. No dobra czas zacząć- powiedział.
*
Dwie godziny później.
Siedzieliśmy jeszcze w tej sali, była zielona wkurzał mnie już ten kolor.
Siedzieliśmy na podłodze, gadając.
- Opowiedz mi jak było, jak minęło twoje życie, w gimnazjum? -powiedział Chris.
- W miare , poznałam dwie bliskie mi przyjaciółki , czasem się z nimi kuciłam ,ale bardzo je lubiłam. - powiedziałam , przypominając sobie scenke jak kiedyś wywaliłam się na schodach a one się śmiały.
- A ty , jak było z tobą- zapytałam.
- Też dobrze, miałem sporo kolegów , zawsze se jakoś radę dałem - powiedział.
- Jak się dowiedzdałeś że jesteś wilkiem? - zapytałam, a on się patrzy.
- To , to było tak że ja od małego wiedziałem kim jestem - powiedział.
- Chris , Chris. Odd przyszedł- wypowiedział Riko dysząc.
Chris zbladła , posmutniał , i nagle wstał.
Poszłam za nim a on kierował nas do salonu.
- Chris brachu , jesteś wreszcie- powiedział idąc do Chrisa.
- uuu co to za piękność , Chris niezła dziunia - powiedział ten Odd , a ja się wkurzyłam że padło słowo ,,Dziunia " niezapanowałam nad sobą i z całej siły wypuściłam powietrze przez usta , a on poleciał na ścianę.
Odwróciłam się na pięcie i poszłam do pokoju , nieinteresuje mnie co się z nim stało. Usłyszałam dwa pukniecia.
- Dobrze mu tak , ale to tylko chwilowe, chcę cię prosić żebyś na niego uważała to niejest ktoś kto jest z nami - powiedział Chris.
- Pójdziemy na impreze ? - zapytałam, wyrażnie niezainteresowana tematem.
- Nie , nigdzie niepójdziemy. - powiedział.
Po 20 minutach go przekonałam.
*
Uwielbiałam , chodzić na imprezy gównie w tedy kiedy mam zły humor.
Wieczorem zrobiłam sobie warkoczyka, i ubrałam spódniczkę mini i bluzkę byszczącą.
Jechaliśmy autem, ja i Chris.
Po godzinie dojechaliśmy do miasteczka i pod klub.
Na ulicy było trochę ludzi , pod klubem było sporo.
- Endzi niewolno ci użyć magi żywiołów. - powiedział Chris.
- Wiem wiem - powiedziałam obojętnie.
Chciałam stanąść w kolejce do klubu, gdy Chris złapał mnie za rękę i zaciągną do wejścia do klubu.
- Co ty robisz ! -zapytałam.
- No to chcesz wejść do klubu czy nie ?!-zadał pytanie, ale raczej odpowiedzi to nieoczekuje.
- Chris , kupę czasu- powiedział ochroniarz.
I weszliśmy do klubu, leciał mój ulubiony kawałek.
Bawiliśmy się super, aż do momentu.
Sporo wypiliśmy , ale jeszcze wiedziałam co robię.
- Chris , podobasz mi się - powiedziałam otwarcie.
Chciałam się przytulić, ale mnie odepchną.
- Endzi, jesteś wilkiem jak ja ale ty jesteś ognista , jesteś ognistym wilkiem, najlepszą partią dla ciebie jest ognisty wilk , albo chociaż pól ognisty, nie ja , przykro mi - powiedział, i odszedł zostawiając mnie tak na środku samą.
Wkurzona Wyszłam z klubu , było ciemno i było niemal że pusto. Szłam , sama niewiedziałam gdzie mam iść.
Nagle kilku gości wyskoczyło przedemnie.
- Co za gwiazdeczka , nasz wilczek , no już użyj magi - powiedział jeden, było ich z 14 , dobrze wiedzą kim jestem, to nie fair niemoge nic zrobić bo zaraz mnie ktoś zaatakuje.
- No no 14 na jedną dziewczyne , niewiem nawet oco wam chodzi- powiedziałam.
Ten co mówił zaczął do mnie podchodzić.
- Ani kroku dalej - powiedziałam.
I każdy z nich buchną śmiechem, a ten gości nawet się niezatrzymał.
- Hej, chyba coś powiedziała - powiedział głos za mną, to nie Chris , to ten Odd.
- Dzięki niepotrzebuje twojej pomocy- powiedziałam, na jego widok robiło mi się niedobrze, nie z powodu jego wyglądu, bo był nawet przystojny, tylko z powodu tego co powiedział wcześniej ,, Dziunia ''.
- Endzi, przestań być taka haha niedostępna - powiedziałam.
-Ja ci zaraz pokaże! -powiedziałam wściekła na niego, już miałam podnieść rękę by go oblać wodą, gdy ktoś złapał mi ręce z tyłu.
- Hej hej , ty gdzie z łapami, tylko ja jej mogę tak robić i nikt więcej- powiedział Odd i szedł w moją stronę.
- No chyba nie , chciałbyś - powiedziałam , kopjąc tego gościa tam gdzie słońce niedochodzi.
Wyrwałam się i wystrzeliłam z palca strumień wody, i pomyślałam o mojej babci. Wszyscy upadli, Odd gdzieś zadzwonił , ich związał. Po jakimś czasie na miejsce dotarło kilku ludzi od nas i Chris.
Przypomniało mi się o sytuacji z klubu, usiadłam na chodniku , myśląc.
- Hej Endzi , pogadamy- powiedział Chris , kiwnełam głową ze tak.
- Endzi , posłuchaj.... - powiedział Chris, a ja mu przerwałam.
- Nie to ty posłuchaj, wyjawiłam ci co czuje, a ty mnie odtrąciłeś- powiedziałam.
- Musiałem , nieważne jest co czuję - powiedział.
- Co jest nieważne, kim ja jestem że traktujesz mnie jak niewiem , jak jakaś księżniczkę, a jestem taka sama ja ty , jak każdy tutaj- powiedziałam i wstałam wkurzona.
- Jesteś ognistym wilkiem, nigdy niebędziesz jak każdy, wyróżniasz się, jesteś jak cenna gwiazda , niemoże stać ci się krzywda.... Jesteś lepszą ligą - powiedział powoli a szczególnie to ostatnie.
- Sam kiedyś mi powiedziałeś że jestem jak każdy z was , a ty nagle zaczynasz mnie traktować jak kogoś lepszego.
- Powiedziałam.
- Obiecałem , Obiecałem twojej babci że będę cię bronił mimo wszystko, zawiodłem- wyszeptał i usiadł na chodniku.
- Nic się przecież niestało , hej Chris wszystko jest okey- powiedziałam, cała złość mi przeszła.
- Endzi idziemy! - powiedziała Talia. Talia jest siostrą Chrisa , na początku myślałam że jest jego dziewczyną.
- Chris idziesz ? - zapytała Talia.
Wstał i szedł za mną do auta.
*
Przez całą droge się nikt nieodzywał , robiło się już jasno.
Po dojechaniu na miejsce niepozwolono mi się położyć.
- Choć- powiedział jakiś chłopak , i zaprowadził mnie jakimś korytarzem który prowadził do jakiś drzwi.
Zapukał i prawie natychmiast drzwi się otworzyły. Pokój był pomalowany na niebieski taki wodny.
- Babcia !- wykrzyknełam , i się na nią rzuciłam.
- Endzi , Endzi moją kochana wnuczko - powiedziała babcia.
- Ale co ty tu robisz, przecież ty umarłaś.- powiedziałam, dziwnie to musiało zabrzmieć.
- Tak i nie. Endzi , pochowaliście pustą trumne , tam nic niema , musiałam być tu , zobaczyć jak wyrasta z ciebie wilk który panuje nad zywiołami. - powiedziała.
- Babciu tak tęskniłam , Chris..- i tu mi przerwała.
- Tak właśnie Chris, słyszałam że coś tam między wami...- teraz to ja babci przerwałam.
- Między nami co ? , miedzy nami nic !- powiedziałam wkurzona.
- Dobrze, Endzi , idź już na lekcje- powiedziała.
- Na lekcje, jestem zmęczona- powiedziałam.
- Trudno, Erni zaprowadź Endzi ,do sali. - Powiedziała babcia.
No trudno tylko to Usłyszałam. Postanowiłam że zwieje temu Erniemu i pójdę spać.
Nagle zrobiło mi się ciemno i poczułam ostry ból w głowie, jakby mi ktoś czymś przyłożył w łeb. Gdy się obudziłam widziałam światło , Odd i Chris tu są.
- Gdzie ja jestem co się stało - zapytałam.
*
Narazie tyle , następnym razem będzie więcej, komentujcie.
Jak myślicie co się stało?
(...) Stałam tam chwilę bez ruchu , podczas gdy on wyją z kieszeni pudełeczko.
- Endzi ten sam naszyjnik miała twoja babcia i jeszcze przed nią. Teraz nadeszła twoja kolej abyś dostała co twoje. - mówił Chris , zakładając mi naszyjnik , miał kształt serca , góra i dół była czerwona a w środku było widać pomarańczowe.
- Dziękuję, a co on mi ma dać? -zapytałam.
- To co masz w sercu. No dobra czas zacząć- powiedział.
*
Dwie godziny później.
Siedzieliśmy jeszcze w tej sali, była zielona wkurzał mnie już ten kolor.
Siedzieliśmy na podłodze, gadając.
- Opowiedz mi jak było, jak minęło twoje życie, w gimnazjum? -powiedział Chris.
- W miare , poznałam dwie bliskie mi przyjaciółki , czasem się z nimi kuciłam ,ale bardzo je lubiłam. - powiedziałam , przypominając sobie scenke jak kiedyś wywaliłam się na schodach a one się śmiały.
- A ty , jak było z tobą- zapytałam.
- Też dobrze, miałem sporo kolegów , zawsze se jakoś radę dałem - powiedział.
- Jak się dowiedzdałeś że jesteś wilkiem? - zapytałam, a on się patrzy.
- To , to było tak że ja od małego wiedziałem kim jestem - powiedział.
- Chris , Chris. Odd przyszedł- wypowiedział Riko dysząc.
Chris zbladła , posmutniał , i nagle wstał.
Poszłam za nim a on kierował nas do salonu.
- Chris brachu , jesteś wreszcie- powiedział idąc do Chrisa.
- uuu co to za piękność , Chris niezła dziunia - powiedział ten Odd , a ja się wkurzyłam że padło słowo ,,Dziunia " niezapanowałam nad sobą i z całej siły wypuściłam powietrze przez usta , a on poleciał na ścianę.
Odwróciłam się na pięcie i poszłam do pokoju , nieinteresuje mnie co się z nim stało. Usłyszałam dwa pukniecia.
- Dobrze mu tak , ale to tylko chwilowe, chcę cię prosić żebyś na niego uważała to niejest ktoś kto jest z nami - powiedział Chris.
- Pójdziemy na impreze ? - zapytałam, wyrażnie niezainteresowana tematem.
- Nie , nigdzie niepójdziemy. - powiedział.
Po 20 minutach go przekonałam.
*
Uwielbiałam , chodzić na imprezy gównie w tedy kiedy mam zły humor.
Wieczorem zrobiłam sobie warkoczyka, i ubrałam spódniczkę mini i bluzkę byszczącą.
Jechaliśmy autem, ja i Chris.
Po godzinie dojechaliśmy do miasteczka i pod klub.
Na ulicy było trochę ludzi , pod klubem było sporo.
- Endzi niewolno ci użyć magi żywiołów. - powiedział Chris.
- Wiem wiem - powiedziałam obojętnie.
Chciałam stanąść w kolejce do klubu, gdy Chris złapał mnie za rękę i zaciągną do wejścia do klubu.
- Co ty robisz ! -zapytałam.
- No to chcesz wejść do klubu czy nie ?!-zadał pytanie, ale raczej odpowiedzi to nieoczekuje.
- Chris , kupę czasu- powiedział ochroniarz.
I weszliśmy do klubu, leciał mój ulubiony kawałek.
Bawiliśmy się super, aż do momentu.
Sporo wypiliśmy , ale jeszcze wiedziałam co robię.
- Chris , podobasz mi się - powiedziałam otwarcie.
Chciałam się przytulić, ale mnie odepchną.
- Endzi, jesteś wilkiem jak ja ale ty jesteś ognista , jesteś ognistym wilkiem, najlepszą partią dla ciebie jest ognisty wilk , albo chociaż pól ognisty, nie ja , przykro mi - powiedział, i odszedł zostawiając mnie tak na środku samą.
Wkurzona Wyszłam z klubu , było ciemno i było niemal że pusto. Szłam , sama niewiedziałam gdzie mam iść.
Nagle kilku gości wyskoczyło przedemnie.
- Co za gwiazdeczka , nasz wilczek , no już użyj magi - powiedział jeden, było ich z 14 , dobrze wiedzą kim jestem, to nie fair niemoge nic zrobić bo zaraz mnie ktoś zaatakuje.
- No no 14 na jedną dziewczyne , niewiem nawet oco wam chodzi- powiedziałam.
Ten co mówił zaczął do mnie podchodzić.
- Ani kroku dalej - powiedziałam.
I każdy z nich buchną śmiechem, a ten gości nawet się niezatrzymał.
- Hej, chyba coś powiedziała - powiedział głos za mną, to nie Chris , to ten Odd.
- Dzięki niepotrzebuje twojej pomocy- powiedziałam, na jego widok robiło mi się niedobrze, nie z powodu jego wyglądu, bo był nawet przystojny, tylko z powodu tego co powiedział wcześniej ,, Dziunia ''.
- Endzi, przestań być taka haha niedostępna - powiedziałam.
-Ja ci zaraz pokaże! -powiedziałam wściekła na niego, już miałam podnieść rękę by go oblać wodą, gdy ktoś złapał mi ręce z tyłu.
- Hej hej , ty gdzie z łapami, tylko ja jej mogę tak robić i nikt więcej- powiedział Odd i szedł w moją stronę.
- No chyba nie , chciałbyś - powiedziałam , kopjąc tego gościa tam gdzie słońce niedochodzi.
Wyrwałam się i wystrzeliłam z palca strumień wody, i pomyślałam o mojej babci. Wszyscy upadli, Odd gdzieś zadzwonił , ich związał. Po jakimś czasie na miejsce dotarło kilku ludzi od nas i Chris.
Przypomniało mi się o sytuacji z klubu, usiadłam na chodniku , myśląc.
- Hej Endzi , pogadamy- powiedział Chris , kiwnełam głową ze tak.
- Endzi , posłuchaj.... - powiedział Chris, a ja mu przerwałam.
- Nie to ty posłuchaj, wyjawiłam ci co czuje, a ty mnie odtrąciłeś- powiedziałam.
- Musiałem , nieważne jest co czuję - powiedział.
- Co jest nieważne, kim ja jestem że traktujesz mnie jak niewiem , jak jakaś księżniczkę, a jestem taka sama ja ty , jak każdy tutaj- powiedziałam i wstałam wkurzona.
- Jesteś ognistym wilkiem, nigdy niebędziesz jak każdy, wyróżniasz się, jesteś jak cenna gwiazda , niemoże stać ci się krzywda.... Jesteś lepszą ligą - powiedział powoli a szczególnie to ostatnie.
- Sam kiedyś mi powiedziałeś że jestem jak każdy z was , a ty nagle zaczynasz mnie traktować jak kogoś lepszego.
- Powiedziałam.
- Obiecałem , Obiecałem twojej babci że będę cię bronił mimo wszystko, zawiodłem- wyszeptał i usiadł na chodniku.
- Nic się przecież niestało , hej Chris wszystko jest okey- powiedziałam, cała złość mi przeszła.
- Endzi idziemy! - powiedziała Talia. Talia jest siostrą Chrisa , na początku myślałam że jest jego dziewczyną.
- Chris idziesz ? - zapytała Talia.
Wstał i szedł za mną do auta.
*
Przez całą droge się nikt nieodzywał , robiło się już jasno.
Po dojechaniu na miejsce niepozwolono mi się położyć.
- Choć- powiedział jakiś chłopak , i zaprowadził mnie jakimś korytarzem który prowadził do jakiś drzwi.
Zapukał i prawie natychmiast drzwi się otworzyły. Pokój był pomalowany na niebieski taki wodny.
- Babcia !- wykrzyknełam , i się na nią rzuciłam.
- Endzi , Endzi moją kochana wnuczko - powiedziała babcia.
- Ale co ty tu robisz, przecież ty umarłaś.- powiedziałam, dziwnie to musiało zabrzmieć.
- Tak i nie. Endzi , pochowaliście pustą trumne , tam nic niema , musiałam być tu , zobaczyć jak wyrasta z ciebie wilk który panuje nad zywiołami. - powiedziała.
- Babciu tak tęskniłam , Chris..- i tu mi przerwała.
- Tak właśnie Chris, słyszałam że coś tam między wami...- teraz to ja babci przerwałam.
- Między nami co ? , miedzy nami nic !- powiedziałam wkurzona.
- Dobrze, Endzi , idź już na lekcje- powiedziała.
- Na lekcje, jestem zmęczona- powiedziałam.
- Trudno, Erni zaprowadź Endzi ,do sali. - Powiedziała babcia.
No trudno tylko to Usłyszałam. Postanowiłam że zwieje temu Erniemu i pójdę spać.
Nagle zrobiło mi się ciemno i poczułam ostry ból w głowie, jakby mi ktoś czymś przyłożył w łeb. Gdy się obudziłam widziałam światło , Odd i Chris tu są.
- Gdzie ja jestem co się stało - zapytałam.
*
Narazie tyle , następnym razem będzie więcej, komentujcie.
Jak myślicie co się stało?
sobota, 17 października 2015
hej
Hej cz 3
Przemyślałam sprawę dużo było do myślenia , po dwóch dniach byłam pewna. To tylko sen niema co się przejmować. Była sobota wieczór , a wracając do tego wątku z dniem kiedy spałam u rodziców.
Były moje urodziny , wypiłam o wiele za dużo , rodzice musieli po mnie przyjechać do klubu , oczywiście nie obyło się bez gadaninki że nie powinnam tyle pić , zawsze mnie to wkurzało jestem dorosła a traktują mnie jak małe dziecko.
Znów wieczór od 3 dni nic mi się nie śniło , oczywiście z ich udziałem , w sumie Chris nie jest taki zły , może nawet jest przystojny jak dla mnie , a Talia jest miła ma taki fajny głos.
Koło 22:30 poszłam spać.
Byłam w tym lesie , jest ciemno.
Ktoś krzyczy , boże co tu się dzieje.
Za krzaków wyszła jakaś pani , jest ubrana na czarno usta czarne włosy czarne ubranie czarne.
- Powiedz jak ty to robisz , jak ? - zapytała spokojnie.
- Ale co , co ja robię ? - odparłam pytając , sama nie wiem o co jej mogło chodzić.
- Wiesz o co mi chodzi! - powiedziała , trochę wkurzona.
Nagle za krzaków wybiegł znany mi już wilk , nie wiem jak go rozpoznałam ale poczułam ze to Chris. Szybko się odmienił w człowieka.
- Odczep się od niej ! - wykrzyczał Chris,
- Mi rozkazujesz!? mi wielkiej Moroo! - powiedziała i się zaśmiała. Podniosła rękę do góry , wskazała palcem wskazującym na mnie.
- Endzi uciekaj , zamień się w wilka - rozkazał. Uznałam to za koleją rzecz dzięki której myślą ze im uwierzę. Więc i ja uniosłam rękę i nagle wszystkie szyszki z drzew poleciały na ta kobietę.
- Endzi uwierz mi uciekaj! - poprosił.
- A co chcesz grać bohatera ?! - zaśmiałam się.
- Co ty sobie wyobrażasz , jesteś wilkiem jak każdy z nas to jedno a drugie to ze może jesteś lepsza od niektórych bo umiesz władać nad ogniem , może i nie każdy to potrafi ale nikt z nas się nie przechwala. To się dzieje w naszym świecie na prawdę a moim obowiązkiem jest cię chronić - gadał Chris.
- Jak się przemienić - zapytałam, a jemu powrócił uśmiech.
- Tak samo jak używanie żywiołów - powiedział , on to umie wytłumaczyć jak nikt inny.
Pomyślałam przez chwile , zamknęłam oczy , poczułam jak się zmniejszam. Otwierając oczy zobaczyłam już jak Chris leci w powietrzu , a Moro była wkurzona. W locie Chris zamienił się w wilka , uderzył się o drzewo. Po chwili się podniósł i pobiegliśmy do domu. W ich domu dopiero się uspokoiłam , była tam Talia w postaci człowieka , i kilka innych wilków i jeszcze innych wilków.
- Co to było !? - zapytałam wkurzona.
- Moro , najgorszy nasz wróg. - powiedziała jakaś dziewczyna miała krótkie czarne włosy.
Nic nie odpowiedziałam byłam w sumie trochę zmęczona.
- Czego ona ode mnie chce? - Zapytałam , dopiero mi się przypomniało o Chrisie.
- Gdzie jest Chris?- zapytałam..
- Chris jest letko ranny , Jest u siebie w pokoju , w górę i po lewo- powiedziała Talia.
Od razu wstałam i pobiegłam na górę , nie pukając weszłam do jego pokoju.
- Chris... nic ci nie jest - zapytałam, a on siedział na łóżku.
- Nie , czasem warto zapukać ! - powiedział złośliwie.
- Co to było ? - zapytałam , pomijając jego wypowiedź.
- Endzi widzisz co się dzieje , jak zdecydowałaś , teraz Moro była miła , ale nie będzie więcej , chciałem żebyś nie używała magii , żeby nie poznała jaką masz moc. - mówił , a ja patrzyłam na niego jak w obrazek.
- Przyjadę będę pojutrze , ktoś po mnie wyjdzie ? - zapytałam zadowolona , a Chris zacząć się uśmiechać.
- Ja po ciebie wyjdę -powiedział.
Obudziłam się trochę zmęczona.
Dzień później , jeszcze gadałam z Chrisem o której będę , pojechałam się pożegnać z rodzicami.
*
,, Inny świat ''
Jechałam pociągiem Beskidy , piękne miejsce.
Jadąc tam słuchałam muzyki , poczułam się jak w filmie , chyba mnie poniosła fantazja.
Wysiadłam z pociągu , niebyło Chrisa.
- Spokojnie bez paniki , dopiero co wysiadłam może jest gdzieś - powiedziałam szeptem.
- Tu jestem - powiedział mi głos za pleców odwróciłam się a tam jakiś stary spaślak.
Poszłam dalej nie odwracając się .
- Endzi szukaliśmy cię - powiedział Chris.
To jednak nie był sen , oni istnieją na prawdę.
- Jesteście - powiedziałam uradowana , Chris nie był sam , była jeszcze Talia i jakaś inna dziewczyna.
Dwie godziny później.....
Dojechałam do ich domu po godzinie , wszystkich poznałam ale nie wszystkich imiona pamiętam. Wyjaśnili mi wszystkie nurtujące mnie pytania. Mój pokój był obok sypialni Nory , to taka miła dziewczyna. Wieczorkiem robiliśmy ognisko.
- Jutro będę cię uczył na czym polega magia nad żywiołami , i jak nad nimi panować , szczególnie nad jednym wodą , będziemy cię uczyć. - mówił Chris. Pierwszy raz tyle mówił z tłumaczeniem mi. Chyba się cieszy że jestem.
Około 23 poszłam spać.
Rano obudziła mnie Torii. Dziwna dziewczyna , poszłam pod prysznic i zjeść.
O 7 zaprowadziła mnie do jakiegoś pomieszczenia , był tam Chris.
- Hej - powiedziałam. Odpowiedział mi.
- Mam tu coś dla ciebie - Powiedział.
***
Sorry ze tak mało.
podoba wam się ?.
Jak myślicie co Chris da Endzi i dlaczego ma coś jej dać ?!
Przemyślałam sprawę dużo było do myślenia , po dwóch dniach byłam pewna. To tylko sen niema co się przejmować. Była sobota wieczór , a wracając do tego wątku z dniem kiedy spałam u rodziców.
Były moje urodziny , wypiłam o wiele za dużo , rodzice musieli po mnie przyjechać do klubu , oczywiście nie obyło się bez gadaninki że nie powinnam tyle pić , zawsze mnie to wkurzało jestem dorosła a traktują mnie jak małe dziecko.
Znów wieczór od 3 dni nic mi się nie śniło , oczywiście z ich udziałem , w sumie Chris nie jest taki zły , może nawet jest przystojny jak dla mnie , a Talia jest miła ma taki fajny głos.
Koło 22:30 poszłam spać.
Byłam w tym lesie , jest ciemno.
Ktoś krzyczy , boże co tu się dzieje.
Za krzaków wyszła jakaś pani , jest ubrana na czarno usta czarne włosy czarne ubranie czarne.
- Powiedz jak ty to robisz , jak ? - zapytała spokojnie.
- Ale co , co ja robię ? - odparłam pytając , sama nie wiem o co jej mogło chodzić.
- Wiesz o co mi chodzi! - powiedziała , trochę wkurzona.
Nagle za krzaków wybiegł znany mi już wilk , nie wiem jak go rozpoznałam ale poczułam ze to Chris. Szybko się odmienił w człowieka.
- Odczep się od niej ! - wykrzyczał Chris,
- Mi rozkazujesz!? mi wielkiej Moroo! - powiedziała i się zaśmiała. Podniosła rękę do góry , wskazała palcem wskazującym na mnie.
- Endzi uciekaj , zamień się w wilka - rozkazał. Uznałam to za koleją rzecz dzięki której myślą ze im uwierzę. Więc i ja uniosłam rękę i nagle wszystkie szyszki z drzew poleciały na ta kobietę.
- Endzi uwierz mi uciekaj! - poprosił.
- A co chcesz grać bohatera ?! - zaśmiałam się.
- Co ty sobie wyobrażasz , jesteś wilkiem jak każdy z nas to jedno a drugie to ze może jesteś lepsza od niektórych bo umiesz władać nad ogniem , może i nie każdy to potrafi ale nikt z nas się nie przechwala. To się dzieje w naszym świecie na prawdę a moim obowiązkiem jest cię chronić - gadał Chris.
- Jak się przemienić - zapytałam, a jemu powrócił uśmiech.
- Tak samo jak używanie żywiołów - powiedział , on to umie wytłumaczyć jak nikt inny.
Pomyślałam przez chwile , zamknęłam oczy , poczułam jak się zmniejszam. Otwierając oczy zobaczyłam już jak Chris leci w powietrzu , a Moro była wkurzona. W locie Chris zamienił się w wilka , uderzył się o drzewo. Po chwili się podniósł i pobiegliśmy do domu. W ich domu dopiero się uspokoiłam , była tam Talia w postaci człowieka , i kilka innych wilków i jeszcze innych wilków.
- Co to było !? - zapytałam wkurzona.
- Moro , najgorszy nasz wróg. - powiedziała jakaś dziewczyna miała krótkie czarne włosy.
Nic nie odpowiedziałam byłam w sumie trochę zmęczona.
- Czego ona ode mnie chce? - Zapytałam , dopiero mi się przypomniało o Chrisie.
- Gdzie jest Chris?- zapytałam..
- Chris jest letko ranny , Jest u siebie w pokoju , w górę i po lewo- powiedziała Talia.
Od razu wstałam i pobiegłam na górę , nie pukając weszłam do jego pokoju.
- Chris... nic ci nie jest - zapytałam, a on siedział na łóżku.
- Nie , czasem warto zapukać ! - powiedział złośliwie.
- Co to było ? - zapytałam , pomijając jego wypowiedź.
- Endzi widzisz co się dzieje , jak zdecydowałaś , teraz Moro była miła , ale nie będzie więcej , chciałem żebyś nie używała magii , żeby nie poznała jaką masz moc. - mówił , a ja patrzyłam na niego jak w obrazek.
- Przyjadę będę pojutrze , ktoś po mnie wyjdzie ? - zapytałam zadowolona , a Chris zacząć się uśmiechać.
- Ja po ciebie wyjdę -powiedział.
Obudziłam się trochę zmęczona.
Dzień później , jeszcze gadałam z Chrisem o której będę , pojechałam się pożegnać z rodzicami.
*
,, Inny świat ''
Jechałam pociągiem Beskidy , piękne miejsce.
Jadąc tam słuchałam muzyki , poczułam się jak w filmie , chyba mnie poniosła fantazja.
Wysiadłam z pociągu , niebyło Chrisa.
- Spokojnie bez paniki , dopiero co wysiadłam może jest gdzieś - powiedziałam szeptem.
- Tu jestem - powiedział mi głos za pleców odwróciłam się a tam jakiś stary spaślak.
Poszłam dalej nie odwracając się .
- Endzi szukaliśmy cię - powiedział Chris.
To jednak nie był sen , oni istnieją na prawdę.
- Jesteście - powiedziałam uradowana , Chris nie był sam , była jeszcze Talia i jakaś inna dziewczyna.
Dwie godziny później.....
Dojechałam do ich domu po godzinie , wszystkich poznałam ale nie wszystkich imiona pamiętam. Wyjaśnili mi wszystkie nurtujące mnie pytania. Mój pokój był obok sypialni Nory , to taka miła dziewczyna. Wieczorkiem robiliśmy ognisko.
- Jutro będę cię uczył na czym polega magia nad żywiołami , i jak nad nimi panować , szczególnie nad jednym wodą , będziemy cię uczyć. - mówił Chris. Pierwszy raz tyle mówił z tłumaczeniem mi. Chyba się cieszy że jestem.
Około 23 poszłam spać.
Rano obudziła mnie Torii. Dziwna dziewczyna , poszłam pod prysznic i zjeść.
O 7 zaprowadziła mnie do jakiegoś pomieszczenia , był tam Chris.
- Hej - powiedziałam. Odpowiedział mi.
- Mam tu coś dla ciebie - Powiedział.
***
Sorry ze tak mało.
podoba wam się ?.
Jak myślicie co Chris da Endzi i dlaczego ma coś jej dać ?!
niedziela, 11 października 2015
Hej część 2.
Przez chwilę panowała cisza.
- Jesteś...pól człowiekiem pół ognistym wilkiem. - powiedział, pewnie nawet nie niezamrugał.
- No tak w śnie mogę być nawet foką - zaśmiałam mu się prosto w oczy.
- Ale to jest prawda, myślisz że w zwykłym śnie by tak było- zapytał trochę rozwścieczony.
- Jak to nie sen to co to jest - zapytałam.
- To akurat jest sen. Ale ognistym wilkiem jesteś naprawie- powiedział.
- Ta i co jeszcze- zapytałam.
- Ja też jestem wilkiem i jest nas więcej. Ale tylko ty jesteś ognista. Każdy z nas panuje nad jakimiś żywiołami. Zazwyczaj panujemy nad wodą i powietrzem zdarzają się wyjątki i nad ziemią, ale tylko ty jesteś jedynym wilkiem który panuje nad czterema żywiołami. Woda , ogień , ziemia, powietrze. Muszisz nam pomóc- mówił. Sama w to niemogę uwierzyć ale zaczynam w to wierzyć.
- Ja nic niemusze ja ewentualnie moge, tylko że niechce - powiedziałam siadające na kanapie.
- Ty mi niewierzysz ? - zapytał. Jasne że nie mówiłam sobie w duchu.
- Nie nie co ty wierze. Jak tu można w to niewiezyć spać a tu ci się śni że jesteś wilkiem znaczy ktoś ci mówi - powiedziałam arogancko
- Udowodnie ci - powiedział podszedł do mnie wyją nóż , wziął moją rękę , i rozcią mi palec.
- Auć - powiedziałam , a on się uśmiechnął , i się obudziłam.
*
Kiedy rano się obudziłam miałam rozciętego palca. Niech to pomyślałam co jeśli on mówi prawdę.
Ubrałam się i wyszłam do pracy zamyślona.
W pracy nieszło mi zadobrze, cały czas byłam zamyślona.
Po pracy postanowiłam pojechać do rodziców może mają lepszy humor niż ostatnio.
Dojechałam tam taxi.
Weszłam do domu rodziców, mama robiła herbatę w kuchni.
- Hej mamo, co tam ? - zapytałam.
- Dobrze a u ciebie- Zapytała była w lepszym humorze niż ostatnio.
- Dobrze... A właściwie niezabardzo. Mam dziwne sny. - powiedziałam a zaraz po tym ugryzłam się w język , papla.
- Czyli nic nowego, ojciec zaraz wróci- powiedziała mama. Pomimo że jej powiedziałam że jest coś nietak olała to.
Minęła godzina i ojciec wrócił , ponieważ robiło się już ciemno zadzwoniłam po taxi.
Dojechałam szybko do domu , Sydney już spała.
Po godzine też już poszłam spać.
*
Jestem w jakimś innym pokoju , to salon duży telewozor , kanapa.
Zobaczyłam jakiegoś psa , nie to nie pies to wilk!.
Szybko się odmienił w tego chłopaka a ja jeszcze niewyszłam z szoku.
- Teraz wierzysz- zapytał wyraźnie rozbawionu ponieważ widział że się przestraszyłam. Czułam wściekłość.
- Ty debilu - Krzyknełam i gwałtownie wypuściłam powietrze z płuc , a ten chłopak poszybował i walnął w ściane.
Szybko do niego podbiegłam.
- Boże nic ci niejest - zapytałam. Klecząc koło niego.
- Nic w sumie zasłużyłem - powiedział i zaczął się śmiać , a ja razem z nim.
- Ale co to było- zapytałam zmartwiona.
- Magia..mówiłem że panujesz nad czterema żywiołami. A to było powietrze. Ja cię wkurzyłem a ty mi oddałaś , tylko że jeszcze nad tym zabardzo niepanujesz. - powiedział , a ja oparłam się o ściane.
- Hej hej , to niejest jakieś przekleństwo to jest dar który masz od dziecka - powiedział a ja i tak się zmartwiłam.
- Zrobiłeś to specjalnie prawda? - zapytałam.
- Tak...musiałaś jakoś w to uwierzyć - powiedział.
- Czemu to tylko mi się śni- zapytałam.
- Niemożemy inaczej się z tobą skontaktować. Jest nas więcej. - odparł.
Akurat weszła jakaś dziewczyna mniej więcej w moim wieku blondynka długo włosa.
- O Endżi - powiedział podchodząc do mnie.
- Jestem Talia - powiedział ma bardzo niski głos.
- A ty - zapytałam wskazując na chłopaka.
- Christian , Chris. - powiedział.
- Czy wszyscy tu znają moje imie zapytałam.
- Tak. A tak właściwie to kiedy do nas przyjedziesz - zapytała Talia.
- Co ? Że jak? - zapytałam , w tym momencie wstał Chris , jest bardzo przystojny. Ma ciemne włosy i też ciemne oczy jak ja.
- Chodzi o to że prosimy cię o pomoc. Nas jest dużo ale niemamy sami szans bez ciebie w starciu z złem. To niedzieje się w śnie tylko naprawdę. Żyjemy w lesie , oczywiście czasem z niego wychodzimy.
Jesteś nam potrzebna. - Powiedział Chris.
*
,, Trudny wybór "
Stałam tak między nimi w ciszy. Oni serio chcą żebym do nich przyjechała.
- Endżi. Proszę jesteś nam potrzebna. Przyjedziesz? - zapytała Talia.
- Niewiem to dla mnie za szybko. Gdzie wy ogóle żyjecie. - zapytałam.
- W górach - powiedział Chris. No naprawdę dużo mi to dało.
- A może tak konkretnie- zapytałam.
- Byłaś tam na ferie - powiedział Chris. Już wiem.
- Pomyśle - powiedziałam.
Obudziłam się sama niewiedziałam co zrobić.
Po dwóch dniach przemyśleń postanowiłam że.....
***
Narazie tyle. Mam nadzieję że się podoba , sorry ża błędy.
Przez chwilę panowała cisza.
- Jesteś...pól człowiekiem pół ognistym wilkiem. - powiedział, pewnie nawet nie niezamrugał.
- No tak w śnie mogę być nawet foką - zaśmiałam mu się prosto w oczy.
- Ale to jest prawda, myślisz że w zwykłym śnie by tak było- zapytał trochę rozwścieczony.
- Jak to nie sen to co to jest - zapytałam.
- To akurat jest sen. Ale ognistym wilkiem jesteś naprawie- powiedział.
- Ta i co jeszcze- zapytałam.
- Ja też jestem wilkiem i jest nas więcej. Ale tylko ty jesteś ognista. Każdy z nas panuje nad jakimiś żywiołami. Zazwyczaj panujemy nad wodą i powietrzem zdarzają się wyjątki i nad ziemią, ale tylko ty jesteś jedynym wilkiem który panuje nad czterema żywiołami. Woda , ogień , ziemia, powietrze. Muszisz nam pomóc- mówił. Sama w to niemogę uwierzyć ale zaczynam w to wierzyć.
- Ja nic niemusze ja ewentualnie moge, tylko że niechce - powiedziałam siadające na kanapie.
- Ty mi niewierzysz ? - zapytał. Jasne że nie mówiłam sobie w duchu.
- Nie nie co ty wierze. Jak tu można w to niewiezyć spać a tu ci się śni że jesteś wilkiem znaczy ktoś ci mówi - powiedziałam arogancko
- Udowodnie ci - powiedział podszedł do mnie wyją nóż , wziął moją rękę , i rozcią mi palec.
- Auć - powiedziałam , a on się uśmiechnął , i się obudziłam.
*
Kiedy rano się obudziłam miałam rozciętego palca. Niech to pomyślałam co jeśli on mówi prawdę.
Ubrałam się i wyszłam do pracy zamyślona.
W pracy nieszło mi zadobrze, cały czas byłam zamyślona.
Po pracy postanowiłam pojechać do rodziców może mają lepszy humor niż ostatnio.
Dojechałam tam taxi.
Weszłam do domu rodziców, mama robiła herbatę w kuchni.
- Hej mamo, co tam ? - zapytałam.
- Dobrze a u ciebie- Zapytała była w lepszym humorze niż ostatnio.
- Dobrze... A właściwie niezabardzo. Mam dziwne sny. - powiedziałam a zaraz po tym ugryzłam się w język , papla.
- Czyli nic nowego, ojciec zaraz wróci- powiedziała mama. Pomimo że jej powiedziałam że jest coś nietak olała to.
Minęła godzina i ojciec wrócił , ponieważ robiło się już ciemno zadzwoniłam po taxi.
Dojechałam szybko do domu , Sydney już spała.
Po godzine też już poszłam spać.
*
Jestem w jakimś innym pokoju , to salon duży telewozor , kanapa.
Zobaczyłam jakiegoś psa , nie to nie pies to wilk!.
Szybko się odmienił w tego chłopaka a ja jeszcze niewyszłam z szoku.
- Teraz wierzysz- zapytał wyraźnie rozbawionu ponieważ widział że się przestraszyłam. Czułam wściekłość.
- Ty debilu - Krzyknełam i gwałtownie wypuściłam powietrze z płuc , a ten chłopak poszybował i walnął w ściane.
Szybko do niego podbiegłam.
- Boże nic ci niejest - zapytałam. Klecząc koło niego.
- Nic w sumie zasłużyłem - powiedział i zaczął się śmiać , a ja razem z nim.
- Ale co to było- zapytałam zmartwiona.
- Magia..mówiłem że panujesz nad czterema żywiołami. A to było powietrze. Ja cię wkurzyłem a ty mi oddałaś , tylko że jeszcze nad tym zabardzo niepanujesz. - powiedział , a ja oparłam się o ściane.
- Hej hej , to niejest jakieś przekleństwo to jest dar który masz od dziecka - powiedział a ja i tak się zmartwiłam.
- Zrobiłeś to specjalnie prawda? - zapytałam.
- Tak...musiałaś jakoś w to uwierzyć - powiedział.
- Czemu to tylko mi się śni- zapytałam.
- Niemożemy inaczej się z tobą skontaktować. Jest nas więcej. - odparł.
Akurat weszła jakaś dziewczyna mniej więcej w moim wieku blondynka długo włosa.
- O Endżi - powiedział podchodząc do mnie.
- Jestem Talia - powiedział ma bardzo niski głos.
- A ty - zapytałam wskazując na chłopaka.
- Christian , Chris. - powiedział.
- Czy wszyscy tu znają moje imie zapytałam.
- Tak. A tak właściwie to kiedy do nas przyjedziesz - zapytała Talia.
- Co ? Że jak? - zapytałam , w tym momencie wstał Chris , jest bardzo przystojny. Ma ciemne włosy i też ciemne oczy jak ja.
- Chodzi o to że prosimy cię o pomoc. Nas jest dużo ale niemamy sami szans bez ciebie w starciu z złem. To niedzieje się w śnie tylko naprawdę. Żyjemy w lesie , oczywiście czasem z niego wychodzimy.
Jesteś nam potrzebna. - Powiedział Chris.
*
,, Trudny wybór "
Stałam tak między nimi w ciszy. Oni serio chcą żebym do nich przyjechała.
- Endżi. Proszę jesteś nam potrzebna. Przyjedziesz? - zapytała Talia.
- Niewiem to dla mnie za szybko. Gdzie wy ogóle żyjecie. - zapytałam.
- W górach - powiedział Chris. No naprawdę dużo mi to dało.
- A może tak konkretnie- zapytałam.
- Byłaś tam na ferie - powiedział Chris. Już wiem.
- Pomyśle - powiedziałam.
Obudziłam się sama niewiedziałam co zrobić.
Po dwóch dniach przemyśleń postanowiłam że.....
***
Narazie tyle. Mam nadzieję że się podoba , sorry ża błędy.
czwartek, 8 października 2015
Hej hej ! nowe opowiadanie , pod tytułem ,, Firewolf " część 1
*
,, Nowy początek "
Ilekroć się budziłam byłam zawsze przestraszona , zawsze było tak że ktoś mnie gonił albo byłam w ciemnym lesie i uciekałam , te sny okropne sny niedawały mi spokoju. Czasami bałam się zasnąć , czasem myślałam że to z przemęczenia.
- Endzi ! Wstawaj! - krzyczy mama.
Tak to ja Endzi Walt , mam 22 lata. Mam czarne włosy i brązowe oczy bardzo ciemne. Mieszkam w Los Angeles , dziś akurat musiałam spać u mamy.
Tu ogólnie miałam swój pokój, ale mam swoje mieszkanie , powiedzmy że zadużo wypiłam to ciekawy wątek ale wrócimy do niego później.
- Już wstaje - wykrzyczałam trochę wściekła tym że niedała mi pospać.
Wzięłam jakieś ciuchy z szafy i zeszłam na śniadanie.
- Hej mamo gdzie tata - zapytałam
- Poszedł zatankować samochód - odparła.
Panowała dziwna atmosfera, dobrze że pada przynajmniej mnie do domu tata zawiezie.
Pracowałam w salonie kosmetycznym bardzo cenionym.
Pożegnałam się z przygnębioną mamą i poszłam do auta.
- Tato co jest mamie- zapytałam trochę niepotrzebnie bo tata też miał grobową minę.
- Nic - odparł obojętnie.
Postanowiłam się nieodzywać więcej. Dojechałam szybko do domu , pożegnałam się z tatą.
Poszłam do domu , miałam współlokatorke Sydney.
Byłam trochę śpiąca , kiedy pomyślałam o tym by pójść spać przeszedł mnie dreszcz. Ale postanowiłam zasnąć choć na chwile.
Szybko złapał mnie sen.
W tych snach robie co chce sama nad sobą panuje.
Jestem w ciemnym lesie jak w horroze.
Idę nie biegnę , idę w stronę jakiegoś światła. To światło świeciło tak mocno oślepiło mnie. Przeszłam jak przez lustro na jakaś sale. Wszyscy byli przybrani ja chyba też. Wszyscy bawią się tanczą , piją. A ja stoje nagle ktoś krzyknął Księżniczka Elsa Bring.
W tej chwili wszyscy spojrzeli na nią.
Podszedł jakiś pan.
- Endzi zachowuj się - Powiedział komcikiem ust i złapał mnie za rękę i pociągnął.
*
Obudziła mnie Sydney.
- Endzi jezu tak się wierciłaś że się przestraszyłam - powiedziała.
- Nic... Nic mi niejest - wyjąkałam.
Zaczynałam się domyślać. Ta osoba w lesie chciała mnie złapać , ale czemu teraz.... Nie jednak nic nierozumiem.
Może powinnam iść do lekarza.
Jest niedziela 11.24.
Postanowiłam zrobić obiad. Zaczęłam gotować. Nadszedła już noc , kolejny lęk przed pójściem spać.
Zasnęłam.
*
Obudziłam się , niebyłam zmęczona jak zawsze. Nic mi się nieśniło , o dziwo się wyspałam. A może ja sobie wszystko uroiłam , sama niewiem.
Minął tydzień.
Znów wieczór niebałam się już spać.
Spokojnie zasnęłam.
Znów jestem w lesie , co to ma być.
Zaczęłam uciekać, ale nagle pomyślałam po co biec. Stop zatrzymałam się.
Jakiś dom , właściwie pokój byłam tam ubrana w krótkie spodenki i bluzke do pępka. Włosy związane w warkocza.
- Endzi wiesz już po co tu jesteś - zapytał jakiś chłopak który właśnie wchodził do pokoju.
- Nie... Niewiem - wyjąkałam. Zapatrzyłam się w jego oczy, włosy ciemne.
- Jak to ? Nikt ci niepowiedział , kim jesteś. - mówił pewnie.
- Nie , niewiem. - powiedziałam.
Chłopak który był uśmiechnięty posmutniał.
- Jesteś....
*
To tyle na narazie. Sorry za błędy ort * mam nadzieję że się podoba. Kolejna część już niedługo :)
*
,, Nowy początek "
Ilekroć się budziłam byłam zawsze przestraszona , zawsze było tak że ktoś mnie gonił albo byłam w ciemnym lesie i uciekałam , te sny okropne sny niedawały mi spokoju. Czasami bałam się zasnąć , czasem myślałam że to z przemęczenia.
- Endzi ! Wstawaj! - krzyczy mama.
Tak to ja Endzi Walt , mam 22 lata. Mam czarne włosy i brązowe oczy bardzo ciemne. Mieszkam w Los Angeles , dziś akurat musiałam spać u mamy.
Tu ogólnie miałam swój pokój, ale mam swoje mieszkanie , powiedzmy że zadużo wypiłam to ciekawy wątek ale wrócimy do niego później.
- Już wstaje - wykrzyczałam trochę wściekła tym że niedała mi pospać.
Wzięłam jakieś ciuchy z szafy i zeszłam na śniadanie.
- Hej mamo gdzie tata - zapytałam
- Poszedł zatankować samochód - odparła.
Panowała dziwna atmosfera, dobrze że pada przynajmniej mnie do domu tata zawiezie.
Pracowałam w salonie kosmetycznym bardzo cenionym.
Pożegnałam się z przygnębioną mamą i poszłam do auta.
- Tato co jest mamie- zapytałam trochę niepotrzebnie bo tata też miał grobową minę.
- Nic - odparł obojętnie.
Postanowiłam się nieodzywać więcej. Dojechałam szybko do domu , pożegnałam się z tatą.
Poszłam do domu , miałam współlokatorke Sydney.
Byłam trochę śpiąca , kiedy pomyślałam o tym by pójść spać przeszedł mnie dreszcz. Ale postanowiłam zasnąć choć na chwile.
Szybko złapał mnie sen.
W tych snach robie co chce sama nad sobą panuje.
Jestem w ciemnym lesie jak w horroze.
Idę nie biegnę , idę w stronę jakiegoś światła. To światło świeciło tak mocno oślepiło mnie. Przeszłam jak przez lustro na jakaś sale. Wszyscy byli przybrani ja chyba też. Wszyscy bawią się tanczą , piją. A ja stoje nagle ktoś krzyknął Księżniczka Elsa Bring.
W tej chwili wszyscy spojrzeli na nią.
Podszedł jakiś pan.
- Endzi zachowuj się - Powiedział komcikiem ust i złapał mnie za rękę i pociągnął.
*
Obudziła mnie Sydney.
- Endzi jezu tak się wierciłaś że się przestraszyłam - powiedziała.
- Nic... Nic mi niejest - wyjąkałam.
Zaczynałam się domyślać. Ta osoba w lesie chciała mnie złapać , ale czemu teraz.... Nie jednak nic nierozumiem.
Może powinnam iść do lekarza.
Jest niedziela 11.24.
Postanowiłam zrobić obiad. Zaczęłam gotować. Nadszedła już noc , kolejny lęk przed pójściem spać.
Zasnęłam.
*
Obudziłam się , niebyłam zmęczona jak zawsze. Nic mi się nieśniło , o dziwo się wyspałam. A może ja sobie wszystko uroiłam , sama niewiem.
Minął tydzień.
Znów wieczór niebałam się już spać.
Spokojnie zasnęłam.
Znów jestem w lesie , co to ma być.
Zaczęłam uciekać, ale nagle pomyślałam po co biec. Stop zatrzymałam się.
Jakiś dom , właściwie pokój byłam tam ubrana w krótkie spodenki i bluzke do pępka. Włosy związane w warkocza.
- Endzi wiesz już po co tu jesteś - zapytał jakiś chłopak który właśnie wchodził do pokoju.
- Nie... Niewiem - wyjąkałam. Zapatrzyłam się w jego oczy, włosy ciemne.
- Jak to ? Nikt ci niepowiedział , kim jesteś. - mówił pewnie.
- Nie , niewiem. - powiedziałam.
Chłopak który był uśmiechnięty posmutniał.
- Jesteś....
*
To tyle na narazie. Sorry za błędy ort * mam nadzieję że się podoba. Kolejna część już niedługo :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)